piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 12

No tak nasza Londyńska pogoda mnie zadziwia. Kiedy się odświeżyłam zeszłam na dół.

-Hej-przywitałam się z uśmiechem.
W kuchni był tylko Louis. Postanowiłam zrobić gofry.
-Lou pójdź wszystkich obudzić i powiedz, że robię gofry-powiedziałam do chłopaka.
-Ok-odpowiedział i zniknął na schodach.
Chwilę potem usłyszałam jego wrzask.
-WSTAWAĆ CZUBKI! ŚNIADANIE GOTOWE!
Minutę później wszyscy pojawili się w kuchni.

*1 miesiąc później*
Jutro lecimy w trasę. Byłam już spakowana. Musiałam zabrać wszystkie moje gitary, a trochę tego było. Miałam klasyczną razy 2, akustyczną razy 2, elektryczną razy 3. No, ale się zmieścimy. Tak już sprawdzaliśmy. Louis mnie uprzedził, że jak się nie zmieścimy do 5 samochodów to moje gitary zostają, ale się udało. Najmniej rzeczy zabierał Niall więc on zabrał cztery gitary. A co do Liama jest już z nami.

*Nazajutrz*
Obudziłam się o 4. Musiałam się przygotować fizycznie, bo jak na lotnisku będzie pełno fanek to jakoś będziemy musieli się jakoś przedzierać. Poszłam się przebrać. Przebrałam się i zeszłam do kuchni. Chłopaki zajadali śniadanie.
-Hej-uśmiechnęłam się.
-Cześć-powiedzieli.
-O której lecimy?-zapytałam.
-Za 2 godziny-uśmiechnął się Harry.
Podszedł do mnie(że Harry) i objął mnie w tali.

*Godzina później*
-To co lecimy?-zapytał nas Liam.
-Tak!-powiedzieli z zapałem chłopaki.
Trochę trudno mi było opuszczać ten dom...
-Tak-powiedziałam w końcu.
Poszliśmy do przedpokoju, ubraliśmy się, bo było strasznie zimno i władowaliśmy nasze rzeczy do aut, a później nasze zacne cztery litery. Jechałam oczywiście z Harry'm.

Jechaliśmy pół godziny. Ich menadżer załatwił nam prywatny samolot. Wsiedliśmy do niego. Siedziałam z Louisem, Harry z Zaynem, a Liam i Niall osobno. Widziałam, że Liam korzysta z okazji i położył się na siedzeniach, a Niall inny nie był. Zayn tak sweet śpi:


Jaki słodziak. No, ale co za dużo to nie zdrowo. Harry go musiał obudzić, bo jak inaczej. W pewnym momencie zasnęłam.

Obudziło mnie szturchanie.
-Co się stało?-zapytałam powoli otwierając oczy.
-Nic. Chciałem sprawdzić jak mocno śpisz-zaśmiał się Lou.
-Hahaha. Bardzo śmieszne-powiedziałam.
Tak, czy tak nie zasnę. Poszłam coś zjeść. W tym momencie zobaczyłam coś słodkiego. Mój chłopak zasnął.
 
Zabrałam Princesse i oczywiście zrobiłam mu zdjęcia.

*2 miesiące później*
W domu jesteśmy już z dwa dni. Chłopaki są na wywiadzie, a ja siedzę w domu z Eleanor(dziewczyna Louisa). Tak szczerze ona jest o mnie zazdrosna. No ok nie jest jego dziewczyną, tylko "przyjaciółką", ale zachowuje się jakby byli parą z 2 lata. Louisa to drażni. Ciągle jej mówi, żeby przestała, a ona ciągle to samo. Na szczęście z nami nie mieszka. Jeśli chodzi o mnie i o Harry'ego to dalej jesteśmy parą.
-Hej-powiedziałam schodząc po schodach.
Zauważyłam, że nikogo nie ma. Weszłam do kuchni. Na stole widniała biała karteczka. Zabrałam ją i zaczęłam czytać.

Droga Emmo!
Poszliśmy na wywiad. Nie chcieliśmy Cię budzić. Kto nie chciał ten nie chciał. Wrócimy ok. 12.
Harry i Louis
PS ZRÓB NALEŚNIKI!!

To ostatnie napisał Louis. Zrobiłam naleśniki, żeby Lou nie był fochnięty. Zjadłam trzy z nich. Poszłam się odświeżyć. Zajęło mi to z 15 minut. Poszłam do pokoju po ubrania. Później do łazienki. Przebrałam się. Zeszłam do kuchni. Była 11.59.
Minuta pomyślałam.
12 usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam otworzyć.
-EMMA!-wrzasnął Louis, bo to on pierwszy stanął w progu.
-LOUIS!-wrzasnęłam.
Zaczął mnie przytulać.
-EMMA!-wrzasnął tym razem Zayn.
-ZAYN!-znów wrzasnęłam.
Mulat dał mi buziaka.
-EEEEMMMMMMMMAAAAAA!-wrzasnął Harold.
-AH MÓJ HAROLDZIE.
Pobiegłam do niego i pocałowałam.
-SISTER!-wrzasnął Liam.
-BORTHER-pobiegłam i go przytuliłam.
-EMI!-wrzasnął Niall.
-ZDRAJCA!-wrzasnęłam i skryłam się za Louisem.-Zgiń przepadnij siło nieczysta.-mówiłam robiąc krzyż z palcy.
Chłopaki zaczęli się śmiać. No tak pogodziłam się z Niallem, ale zawsze robiliśmy takie scenki.
-To w co się przebierasz?-zapytał Harry kiedy już usiedliśmy na kanapie(czytaj ja na Harry'm).
-O fuck. To dzisiaj?-no tak zapominalska zapomniała, że jest dziś rozdanie nagród.
-Tak-powiedział.
-Jeszcze nie wiem-powiedziałam wstając.-Ale zaraz się dowiem.
Poszłam na górę. Wytrzasnęłam pierwszą lepszą kieckę i szpilki. OMG szpilki. No... (czyt. noł).
Zeszłam na dół.
-Co dziś robimy?-zapytałam. Tym razem siadłam na Louisa.
-Idziemy na spacer-zaproponował Zayn.
-Spoko-powiedzieliśmy hurtowo.
Założyliśmy tylko co? Oczywiście trampki. No ok chłopaki Sneakersy. Poszliśmy do lasu.

*Godzinę później*
-Kur*a gdzie jesteśmy?-zapytał Zayn.
-Lou...-zaczęłam.
-No ok chodź.
Wskoczyłam mu na plecy.
Po dwóch godzinach wyszliśmy.
-Ulica!-wrzasnął Zayn i zaczął całować ziemię.
Pobiegliśmy sprintem do domu. Zajęło nam to z pół godziny.
-DOMEK!-wrzasnęłam przekraczając próg domu.
-LODÓWKA!-wrzasnął Niall podbiegając do lodówki i ją obejmując.
-No dobra to do siebie każdy i przebieramy się.-powiedział Liam.
Pokiwaliśmy głowami. Poszłam do pokoju Hazzy.
Przebrałam się i zeszłam razem z Harry'm do przed pokoju. Kiedy zespół mnie zobaczył:
-Wow-powiedzieli.
Zaśmiałam się.
-Ona jest moja-wymknęło się Louisowi.
-Głowa cię boli!-wrzasnął Mulat.
Zaczęli się szarpać.
-EJ!-wrzasnęłam.
Uspokoili się.
-Jestem Harry'ego-powiedziałam.
-To zabijmy go-zaśmiał się Niall.
-Chodźmy już-powiedział w końcu Liam.
Weszliśmy do auta. Droga zajęła nam ok.30 minut. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz