poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 10

Nie musiałam tam nawet wchodzić, bo Liam właśnie schodził.
-Liam. Paczaj co mi napisał nasz tata-powiedziałam i pokazałam mu telefon.
-Ok...
-I co? Nic nie powiesz?-zapytałam.
-Wiesz... Jestem jeszcze wstrząśnięty...
-I jeszcze nie chcesz zaakceptować ojca-dokończyłam.-A ja?
-Ej! Cały czas cię traktuje jak siostrę więc nic się nie zmienia-uśmiechnął się.
Też się uśmiechnęłam. Mój Synek do nas podszedł.
-Mam wujka!-wrzasnął Lou i przytulił Liama.
-Ej stary przestań-powiedział mój brat odpychając mojego Syna.
Lou odszedł trochę zły.
-DAWAĆ ŻARCIE!-wrzasnął nagle Horanek.
-Ej wariacie spokojniej-powiedziałam.
Nialler podszedł do mnie.
-Zrobisz mi naleśniki?-zapytał słodko.
-Mamo i mi też!-wrzasnął Lou.
-Ok-poszłam do kuchni.
Wyciągnęłam potrzebne składniki. Zaczęłam robić naleśniki. W tym czasie powoli zaczęli schodzić się chłopaki.
-No to kto głodny?-zapytałam wchodząc do salonu.
-JA!-wrzasnęli chórem chłopaki.
Prawnie mnie staranowali. Rozsiedli się na dobre. Zaczęli rozmawiać o ich trasie.

*Południe*
Nie miałam planów na spędzenie wakacji... Za miesiąc jadę z chłopakami w trasę jako gitarzystka i wokalistka. Po za tym nic...
-Nad czym tak dumasz?-zapytał Hazz.
-Dumam, dumam i nic nie kumam.-zaśmiałam się-Nad spędzeniem wakacji.
-Spędzasz je z nami-powiedział stanowczo Liam.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale...-wtrącił się Lou-Bez mamusi to nie to samo.
Ooo... Ale słodko. Przytuliłam się do Lou.
-Idę do pokoju.-powiedziałam.

*Oczami Liama*
Zbliżały się 20 urodziny Emmy. Chciałem, żeby to były magiczne urodziny.
-No to co? Planujemy jakąś imprezę?-zapytał się Niall tym samym przerywając moje rozmyślania.
-Chwila-powiedział Hazz i zniknął w korytarzu.
Po chwili wrócił.
-Nie chcę mieć żadnej imprezy... Znaczy się Emma-powiedział.
-Yhym...-powiedział Zayn.
-A co powiecie na wesołe miasteczko?-rzekł Louis.
-Nie zbyt dużo fanek i tak dalej...-odpowiedziałem.-To ma być coś magicznego, ale prostego...
Chłopaki pochłonęli się w rozmyślaniach. Nasze rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazał się jakiś chłopak.
-Cześć. Jestem Adam-przedstawił się.
Chwila... Emma wspominała, że Adam ją zdradzał.
-A ty to pewnie Liam Payne?-zapytał chłopak.
-Tak oraz brat Emmy-powiedziałem przez zęby.-Co cię do nas sprowadza?
-Chcę porozmawiać z twoją siostrą.
Wkurzyłem się.
-CO?! PO TYM CO JEJ ZROBIŁEŚ?! NIE WPUSZCZĘ CIĘ!-wrzasnąłem.
Chłopaki od razu do mnie podeszli.
-Ej Liam czego się wydzierasz?-zapytał Zayn masując ucho.
-Wiecie kto to jest?!-zapytałem trochę mniej zdenerwowany i pokazałem na chłopaka.
Pokiwali tylko przecząco głowami.
-To były mojej siory... Adam, który ją zdradził z Naomi-powiedziałem przez zęby.

*Oczami Emmy*
Zeszłam na dół, bo usłyszałam, że Liam krzyczy.
Kiedy zeszłam byłam wściekła i smutna.
-Co ty to robisz?-zapytałam. 
Uśmiechnął się. Zamknęłam mu drzwi przed nosem i zamknęłam na cztery spusty. Oparłam się o ścianę i zaczęłam płakać. Został przy mnie tylko Harry, bo Liam był taki zły, że się go bałam. Louisa nie było cały dzień,a Zayn nie lubił patrzeć jak płaczę. Został tylko Niall bez wytłumaczenia... Po prostu siedział sobie na kanapie.
-Ej nie płacz mała-powiedział Harry i objął mnie ramieniem.-Będzie ok.
Płakałam, bo przypomniałam sobie jak nam było dobrze, ze sobą, a później ten incydent z Naomi. Harry wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Wiedziałam, że chce ze mną pogadać na osobności, ale nie wiedziałam o czym. Położył mnie na łóżku. Usiadłam. On siedział na podłodze.
-Emma-zaczął.-Wiesz...
Zaczęłam go całować. Nie wiem czemu... Może go kocham? Tak. Kocham go mocniej niż Nialla, który mnie nawet nie raczył pocieszyć.
-Za dużo gadasz-zaśmiałam się.
Przytuliłam się do niego.
-Kocham cie-szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też-zamruczał.
-Muszę iść sprawdzić jak u Liama-powiedziałam.
-Niee...-zrobił sweet oczka.
-Muszę-powiedziałam.-Wrócę-dodałam jakbym miała iść na wojnę.
Poszłam do pokoju mojego brata. drzwi były otwarte. Weszłam bez pukania. Leżał na łóżku. Podeszłam bliżej. 
-Liam-powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Zwykle się budził, albo mówił, że chcę jeszcze pięć minut pospać, ale nie tym razem.-Liam!-wrzasnęłam.
Nic. Był przykryty kocem. Odkryłam go i zobaczyłam podcięte żyły.
-Harry!-wrzasnęłam z łzami w oczach-Harry!
Przybiegł.
-Jejku co się...-nie dokończył.
Wyciągnął telefon i zadzwonił po karetkę. Po chwili się zjawiła. Nie mogłam się pogodzić, że pozwoliłam mu pójść do pokoju.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto następny rozdział.

Jula :3
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz